Przeglądając dziś salon24 natrafiłem przypadkiem na post Lumpen-blogera o eksploatowaniu przez popkulturę tematyki Powstania Warszawskiego oraz głos polemiczny w tej sprawie w postaci postu Cezarego Krysztopy. Postanowiłem wtrącić w tej sprawie swoje trzy grosze.
Jest to o tyle trudne, że Lumpen-bloger powiedział już w sumie wszystko co najważniejsze. Popkulturowa papka, za pomocą której oblepia się od pewnego czasu pamięć o Powstaniu sprawia, iż historyczna prawda o tym wydarzeniu zostaje wykrzywiona wręcz do potęgi. Dominujący przekaz jest dziś bowiem prosty jak konstrukcja cepa. „Poszli nasi w bój bez broni”, sojusznicy ich zdradzili, walczyli z przeważającym wrogiem jak lwy, by w końcu ulec - odnosząc jednak moralne zwycięstwo. Sęk tylko, że w ten sposób niepostrzeżenie wypiera się ze społecznej pamięci refleksje o cenie owego „zwycięstwa”.
Powstanie Warszawskie nie było wyłącznie bohaterską walką - to przede wszystkim straszliwa hekatomba milionowego miasta i jego ludności, której nikt nie pytał, czy ma ochotę się złożyć w całopalnej ofierze. Kiedyś jak wielu innych Polaków sam miałem silną skłonność do idealizowania Powstania. Zdanie zmieniłem dwa lata temu, gdy myszkując po mokotowskim antykwariacie trafiłem na niepozorną, podniszczoną książkę pt. „Zbrodnie okupanta w czasie powstania warszawskiego w 1944 roku (w dokumentach)”. Pozycja dość stara – z 1962 r. - ale stanowczo polecałbym jej lekturę każdemu wielbicielowi Powstania w wersji pop. Szymon Datner i Kazimierz Leszczyński zebrali na 443 stronach dziesiątki zeznań świadków niemieckich zbrodni, złożonych zaraz po wojnie przed Okręgową Komisją Badania Zbrodni Hitlerowskich. Napisane są one suchym prawniczym językiem ale ich treść jest porażająca.
Rozpoczęła się strzelanina, która z przerwami na dobijanie poruszających się trwała co najmniej 6 godzin. Po mnie żandarm przeszedł się butami, sam ranny nie byłem, ale żona i dzieci zostały zamordowane. Słyszałem, jak żandarm mówił, by zabić mego 5-ciomiesięcznego synka, który płakał, po czym posłyszałem strzał i dziecko ucichło (zeznanie Jana Grabowskiego)
Podeszłam więc w ostatniej czwórce razem z trojgiem dzieci do miejsca egzekucji trzymając prawą ręką dwie rączki młodszych dzieci, lewą - rączkę starszego synka. Dzieci szły płacząc i modląc się. Starszy widząc zabitych wołał, że i nas zabiją. W pewnym momencie Ukrainiec stojący za nami strzelił najstarszemu synkowi w tył głowy, następne strzały ugodziły młodsze dzieci i mnie. Przewróciłam się na prawy bok. Strzał oddany do mnie nie był śmiertelny. Dostałam krwotok ciążowy. Wraz z kulą wyplułam kilka zębów. Czułam odrętwienie lewej części głowy i ciała. Byłam jednak przytomna i leżąc wśród trupów widziałam prawie wszystko, co się działo dookoła. Obserwowałam dalsze egzekucje. Przywaliły mnie około 4 trupy (zeznanie Wandy Lurie)
Koło nas siedział jeden robotnik z żoną i czternastoletnią córką. Żołdacy przyszli po tę córkę i zaczęli ciągnąć ją przez plac. Dziewczynka krzyczała okropnie, wołała na pomoc matkę i ojca, opierała się jak mogła. Po jakimś czasie padły strzały i wołania ucichły. Wtedy ten robotnik, klęcząc na bruku, zacisnął pięści i krzyknął, że chyba nie ma Boga, skoro on – mężczyzna i ojciec – nie może przyjść z pomocą swojemu zniewolonemu i mordowanemu dziecku (zeznanie Jadwigi Bobińskiej)
Żołnierze niemieccy chodzili pomiędzy leżącymi, kopali ich sprawdzając, kto jeszcze żyje. Widziałam w ten sposób jak żołnierz niemiecki kopnął leżącą przy mnie kobietę, która jeszcze żyła i następnie zastrzelił ją. Następnie podszedł do wózka, w którym leżały kilkumiesięczne bliźnięta mej sąsiadki Jakubczyk, i zastrzelił je (zeznanie Wacławy Szlachety)
Żołnierze granatami podpalili nasz dom. Wyskoczyłam oknem pierwsza prosząc siostrę, by mi wyrzuciła dziecko. Jednakże siostra zdenerwowana przeżyciami wyskoczyła sama, a za nią Kołaczówna i Biernacki. Zostawili mojego synka, który pomimo nawoływań wyskoczyć nie chciał i pozostał sam w płonącym domu (zeznanie Janiny Józefy Mamontowicz)
To była właśnie rzeczywistość Warszawy A.D. 1944, o której nie można nigdy zapomnieć! Proszę wybaczyć, ale nie ma większego fałszu niż sprowadzanie Powstania do romantycznej walki. Zamiast niej mieliśmy bowiem chociażby iście mongolską rzeź Woli, gdzie w kilka sierpniowych dni zamordowano blisko 60 000 mężczyzn, kobiet i dzieci. Tragedię Ochoty, gdzie żołdacy z brygady RONA zabili blisko 10 000 mieszkańców – a są to przecież tylko dwie najbardziej symboliczne zbrodnie. W Śródmieściu Południowym, w ruinach gmachu GISZ, gdzie mieści się dziś siedziba KPRM zamordowano bowiem w tym samym czasie od 5000 do 10 000 polskich cywilów. Kolejne tysiące niewinnych ludzi straciły życie w pierwszych dniach sierpnia na Mokotowie, w okolicach Placu Teatralnego i Halach Mirowskich. Później mieliśmy jeszcze rzeź powstańczych szpitali na Starym Mieście połączoną z likwidacją „nieproduktywnych” cywilów (3000-5000 ofiar), oraz masowe mordowanie jeńców i cywili na Powiślu, Czerniakowie, czy Marymoncie. Zainteresowanych odsyłam zresztą tutaj.
Tragedia powstania to jednak nie tylko masowe mordy dokonywane przez Niemców i ich rosyjskojęzycznych pachołków. To także dramat dziesiątków tysięcy ludzi pogrzebanych w piwnicach zbombardowanych domów i kościołów (2000 zabitych jednego dnia w zbombardowanych kościołach sióstr sakramentek, św. Jacka i św. Marcina na Starówce), spalonych żywcem w ostrzeliwanych bez litości szpitalach, czy chociażby „prozaicznie” zmarłych z głodu, pragnienia, chorób i wyczerpania. Dramat setek cywilów pędzonych przed niemieckimi czołgami na powstańcze barykady. Dramat tysięcy zgwałconych kobiet. Poniewierka dziesiątek tysięcy ludzi wysłanych na roboty do Niemiec lub przy mniejszym szczęściu – prosto do obozów koncentracyjnych. Dramat rodzin pozbawionych dorobku całego życia, brutalnie rozdzielanych podczas „selekcji” w Pruszkowie, nierzadko na zawsze wypędzanych z rodzinnego miasta.
Lumpen-bloger pisze, że „zdecydowanie wolimy klęski a zamiast wyciągać z nich jakiekolwiek refleksje wolimy oddawać się kąpielom w nich”. Akurat ta „kąpiel” nie jest dla mnie żadnym problemem. Jeżeli biorę udział w obchodach rocznicy Powstania, to aby oddać cześć tym co wtedy walczyli, cierpieli i ginęli. I choć Powstanie było moim zdaniem tragicznym błędem to jego znaczenie dla dziejów Polski w XX wieku jest tak wielkie, że musi być ono godnie upamiętnione. Zwłaszcza po latach tego co z pamięcią o nim wyprawiali komuniści.
Ale czy jednocześnie Powstanie powinno być wielką lekcją historii dla młodych oraz fundamentem nowoczesnego polskiego patriotyzmu? Tu już bym się zastanawiał. Nad robieniem z Powstania popkulturowej szopki nie mogę natomiast w żadnym wypadku przejść do porządku dziennego – może zbyt wiele się naczytałem o tym jak wyglądało w rzeczywistości. Jeżeli sprowadzimy wszystko do klisz w postaci: „chłopców co na Tygrysy mają visy” i „sanitariuszek małgorzatek”, jeżeli będziemy pokazywać Powstanie jako infantylną zabawę w wojnę urządzaną przez dzisiejszych „rekonstruktorów”, czy też komiksowy pojedynek herosów z nazistowskimi cyborgami to uczynimy wielką krzywdę tym wszystkim niewinnym ofiarom, o których pisałem wyżej, a co gorsza - skażemy je siłą rzeczy na zapomnienie.
Cezary Krysztopa pisze: „Konkursy na komiksy, piosenki, spoty, plakaty. I okazało się, że działa. Młodzi ludzie identyfikują się dziś i z powstańcami (…) postrzegam to jako niezbędny trybut złożony na ołtarzu metody jaką wybraliśmy na transmisję historii w czasy współczesne”. OK, ale czy aby akurat Powstanie Warszawskie najlepiej nadaje się na tego typu „pas transmisyjny” historii? Grunwald, Bitwa Warszawska 1920, Monte Cassino, czy Sierpień 1980 r. może by jeszcze od biedy pasowały. Powstanie Warszawskie było już jednak zbyt wielką tragedią by je trywializować. Nie będę mówił „ciszej nad tą trumną”, raczej „więcej powagi nad tą trumną”. Nie chciałbym bowiem by kiedyś w imię szczytnych może celów w ten sam sposób odpowiadano o Oświęcimiu, Katyniu, rzezi wołyńskiej, czy Piaśnicy.
Powstanie warszawskie – nic zabawnego, nic romantycznego
komentarze do wpisu » Powstanie warszawskie – nic zabawnego, nic romantycznego
-
Też uważam
że z Powstania, z całym ogromnym szacunkiem,nie powinno się robić cepeliady dla dzieciaków. Odtwarza się całe sceny, latają ludzie w niemieckich mundurach, i ludzie w (czyściutkich) powstańczych mundurach, a to nie wyglądało tak. To nie polegało na lataniu dla zabawy z atrapami broni.2010-07-28 20:39
Rozumiem natomiast akty szacunku i czci dla żyjących jeszcze Powstańców, których całymi latami obrażano i prześladowano - za komuny.
-
Autor
Powstanie Warszawskie nie było jedynym powstaniem w stolicy europejskiego państwa, które wybuchło, gdy Niemcy przegrywali wojnę i wycofywali się. Było natomiast jedynym, które skończyło się rzezią i zniszczeniem totalnym europejskiego miasta. Jakie były racjonalne, militarne czy polityczne powody, dla których Hitler nakazał zrównać Warszawę z ziemią? Nie było żadnych. Przeciwnie, polityczne i militarne racje były za tym, żeby powstanie zakończyło się sukcesem, a Warszawa została oddana Polakom. Z politycznego i militarnego powodu Niemcom opłacało się wycofanie się z Warszawy i zaprowadzenie tu polskiej administracji państwowej. Sowieci stali na Pradze i Polskie Państwo w Warszawie byłoby dla nich prawdziwym kłopotem.2010-07-28 20:43
Wojskowi, kwalifikowani wojskowi, podejmują decyzje w oparciu o racjonalny rachunek sił, środków i sytuacji politycznej. Taki rachunek przeprowadzili i wyszło im, że trzeba wydać rozkaz do powstania. Nie skalkulowali SZALEŃSTWA Hitlera, bo szaleństwa nikt jeszcze nie potrafi skalkulować. Trzeba było skądś wiedzieć, że Hitler wyda taki rozkaz, wbrew wszelkim racjom i wbrew opiniom swoich generałów i doradców politycznych.
Teraz, po szkodzie, łatwo być mądrym i opowiadać okropne rzeczy o tragedii Warszawy. Ale postarajmy się o trochę więcej szacunku dla samych siebie i dla ludzi, którzy bez wahania oddawali życie za to, co było dla nich najcenniejsze: za Ojczyznę.
Jerzy Przystawa
www.jow.pl
-
Autorze
Ciekawa polemika:) Niestety najcześciej mój tekst zostal odebrany jako atak na pamięć o Powstańcach. Nic bardziej mylnego. Ja napisałem o przesadnym jak to już pare osób ujęło "zcepeliadowieniu" tego tragicznego dla nas wydarzenia. No i o jak napisałeś zapomnieniu i braku większego zainteresowania społeczeństwa powstaniami Wielkopolskimi i śląskimi tudzież np Sierpniu 80. Zresztą. Nasza pisanina pisaniną a życie i tak pójdzie swoim torem.2010-07-28 20:45
-
@Autor
To wszystko zgoda. Tylko jaki Pan ma pomysł na krzewienie pamięci o Powstaniu? Jak przekazać go młodym? Szczególnie w czasach supremacji autorytetów pokroju Wojewódzkiego dla których oportunizm jest pomysłem na życie? Ja myslę, że młodzi kompulsywnie szukają czegos antywojewódzkiego. I znajdują to w tych młodych idealistach lecących z visami na tygrysy. Sam gdy mam do wyboru postawę takiego Chwina i powiedzmy Gajcego czy Baczyńskiego to przy całym sceptycyzmie, który akurat Pan w miarę sensownie umotywował - wolę zdecydowanie postawę tych młodych powstańców. I jeszcze jeden powód - poza kilkoma artystami my żywcem nie mamy się na co w Polsce powoływać bo nie mamy żadnego innego sukcesu.2010-07-28 20:48
-
@Jerzy Przystawa
"Teraz, po szkodzie, łatwo być mądrym i opowiadać okropne rzeczy o tragedii Warszawy."2010-07-28 20:49
Pytanie o sens powstania jest tematem na osobny artykuł, których zresztą napisano od groma - nawet na salonie.
"Ale postarajmy się o trochę więcej szacunku dla samych siebie i dla ludzi, którzy bez wahania oddawali życie za to, co było dla nich najcenniejsze: za Ojczyznę."
A ten post jest właśnie o szacunku. Prawda nie odbiera go poległym i zamordowanym. "Cepeliada" (o czym pisze wyżej jTrammer) już tak.
-
dziękuję koledze:)
o ileż lepsza to dyskusja od dyskusji o krzyżach, spiskach czy kondomach:)2010-07-28 20:56
-
Maciej Konarski
Panie Macieju o Auschwitz już powstaje seria komiksów pt: "Epizody z Auschwitz". Pomysł niby ciekawy, ale do mnie osobiście forma komiksu nie przemawia.2010-07-28 20:58
-
@Jerzy Przystawa
Czy Pan z nas kpi?2010-07-28 21:01
"Przeciwnie, polityczne i militarne racje były za tym, żeby powstanie zakończyło się sukcesem, a Warszawa została oddana Polakom."
Przecież to jakieś fantasmagorie!!!
-
@anddna
Nie przesadzał bym z brakiem innych wzorców patriotyzmu. Pisałem już: mamy np. Bitwę Warszawską 1920, Monte Cassino, Dywizjon 303, czy Sierpień 1980. Na ich podstawie można uczyć na luzie historii i patriotyzmu bez takiej moralnej dwuznaczności jak w przypadku Powstania Warszawskiego.2010-07-28 21:02
-
@Cezary Krysztopa
"o ileż lepsza to dyskusja od dyskusji o krzyżach, spiskach czy kondomach:)"2010-07-28 21:03
AMEN :)
-
@Maciej Konarski
Powiem Panu, że gdybym Pana czytał jeszcze jakieś trzy miesiące temu, przyznałbym Mu rację. Bo obiektywnie Pan ją ma. Ale po tekstach Chwina i innych krajowych, pożal się Boże, "intelektualistów" dla których prawda jest tam gdzie jest władzuchna, którzy potrafią zwerbalizować wszystko, którzy wygadują brednie, że głowa mała, po skowycie Krytyki Politycznej w reakcji na rzekomą histerię narodu po 10 kwietnia - widok młodych pięknie ginących jest dla mnie jakąś odtrutką, jakimś egzorcyzmem nad postawą naszego mainstreamu. Gdyby Gajcy i Baczyński przeżyli - zmieliłby ich komunizm. Nasza "wolna" ojczyzna zgotowała by im taki los jaki zgotowała Herbertowi. W czasach gdy premiuje się pisarzy spod znaku Krytyki Politycznej a Herberta się ogałaca z jego sprzeciwu wobec komuny i bratania się ze złem, myślę sobie: dobrze, że poginęli. Los im czegoś oszczędził.2010-07-28 21:27
-
@anddna
A może zamiast jednego Herberta wołającego na puszczy mielibyśmy ich wtedy kilku, kilkunastu? Kto wie jak wyglądałaby wtedy Polska.2010-07-28 21:31
-
@Maciej Konarski
no właśnie kto wie, a może nie byłoby już żadnego Herberta...2010-07-28 21:46
-
M@ciej Kon@rski
Witam przed nocą!2010-07-28 21:50
Nie uważam, że POWSTANIE to był błąd... Może gdzieś są "alternatywne światy" gdzie POWSTANIA NIE BYŁO. Może.
Moja Babka wywiozła moją Matkę by nie poszła z innymi!
Nie rozbieram tego na czynniki pierwsze i nie oceniam. To już było.
Podobnie podchodzę do SOLIDARNOŚCI... Do stanu wojennego.
Na gruzach i z łez może - ma powstać COŚ DOBREGO!
I nie chcę słyszeć, że to naiwne, niepraktyczne, nieprofesjonalne!
Ukłony - "Niesforne Dziecię Gutenberga".
P.S. jak odnajdę książkę o dniach codziennych POWSTANIA na Mokotowie to jeszcze napiszę.
-
Pan Maciej Konarski, Pan jTrammer - blogerska tłuszcza
Nie zgadzam się z Panami!2010-07-28 21:57
Uważam, że ta "cepeliada", jak Panowie piszą, choć wiele jej elementów mnie również się nie podoba (może już jestem dla zrozumienia tej stylistyki za stara) przynosi dobre rezultaty, przede wszystkim dlatego, że wielu młodym ludziom przybliża wydarzenia, którymi zapewne w ogóle by się nie zainteresowali. Nie wszyscy czytają opracowania historyczne, nie wszyscy sięgają do wspomnień, może właśnie uczestnictwo w tej powstańczej cepeliadzie będzie dla nich inspiracją, by o Powstaniu dowiedzieć się czegoś więcej, by czegoś więcej dowiedzieć się o Warszawie, a kto wie, może również o wojnie.
Sama jestem córką Powstańca, w Powstaniu brali udział wszyscy członkowie mojej rodziny. Ślady Powstania do niedawna były widoczne na elewacjach wielu domów mojego Starego Mokotowa.
Kiedyś już o tym pisałam, ale powtórzę: opowiadano mi historię sprzed paru lat (dwóch, trzech, nie pamiętam), jak pewien "młody, wykształcony", obecnie "z wielkiego miasta" pytał, czy zdarte tynki ze śladami po kulach na froncie przedwojennej mokotowskiej kamienicy to pozostałość po stanie wojennym. Niewyobrażalne, a jednak autentyczne.
Powaga i szacunek dla pamięci Powstańców, miłość do Miasta, poddanego hekatombie, to wszystko wynika z wiedzy. Sądzę, że ta wiedza może z takich pop-kulturowych obchodów wyrosnąć.
Pozdrawiam,
Anna, Sówka
-
Wątpliwość
To co Pan pisze ma oczywiście swój potworny wydźwięk i na kazdym opis zbrodni w Warszawie robi straszne wrażenie. Ale mnie zawsze trapi jedna kwestia - czy był inny wariant. Wszyscy krytycy powstania ( byc może słusznie ) zakładają, że Hitlerowi i Himmlerowi do zniszczenia Warszawy potrzebny był jakiś istotny pretekst - no i w postaci powstania taki pretekst dostali. Innymi słowy - gdyby nie powstanie Warszawa by nietknięta ocalała, jak Kraków. Jest to jakaś forma usprawiedliwienia zbrodniarzy - my zaczęliśmy, to oni zgodnie ze swoja logika nie mogli postapić inaczej.2010-07-28 21:59
A ja twierdzę, że panowie H i tak Warszawę by zmiażdżyli. Miasto i tak stałoby się miastem frontowym - wystarczyłby jeden strzał w stronę Niemców, a rzeź i tak by się rozpętała - ktos by strzelił, nastapiłaby w odwecie jakaś masowa egzekucja, która by spowodowała odwet i tak nastapiłby niekontrolowany wybuch.
Ostatecznie do rzezi Bydgoszczy w 1939r. Niemcy nie potrzebowali wybuchu powstania. A zamojszczyzna - skala zbrodni była nawet większa niż w W - wie i powstanie zamojskie było tylko odpowiedzią na pacyfikację.
Twierdzę więc, że los Warszawy dopełniłby się nawet bez wybuchu powstania. Przypomnę Pragę - maj 1945 - strzały z okien do wycofujacych się Niemców i masowe egzekucje mieszkańców tych domów. Widzi Pan proporcję? Im naprawdę pretekst był niepotrzebny - to była zbrodnicza machina zaprogramowana na totalny mord - Warszawa 1944r. juz widziała równiutkie gruzowisko po gettcie. Odrzucam taka logikę - dalismy im pretekst to nas mordowali - winien jest ten kto dał pretekst, to nie tylko jest logika usprawiedliwiajaca zbrodniarza, to jest niestety logika niewolnika.
-
@andrzej.budzyk
"Na gruzach i z łez może - ma powstać COŚ DOBREGO!2010-07-28 21:59
I nie chcę słyszeć, że to naiwne, niepraktyczne, nieprofesjonalne!"
Nie było moim celem rozpętywanie kolejnej dyskusji o sens Powstania. Mam swoje zdanie w tej sprawie ale rozumiem tych, którzy mają odmienne. Tak czy inaczej trzeba o Powstaniu pamiętać i hołd poległym oddać. Chodziło mi raczej o to JAK pamiętać.
"P.S. jak odnajdę książkę o dniach codziennych POWSTANIA na Mokotowie to jeszcze napiszę."
Może L.M. Bartelski "Mokotów 1944"?
-
Tylko Tytuł
Twój jest prawdziwy. Jezeli młodsze wspólczesne pokolenia zapominają i bratają się z dziećmi narodu morderców, to jak sprawić by ta pamięć o powstaniu o mordercach Ludobójcach trwała, gdy przez tyle lat usiłowano ją zacierać?2010-07-28 22:08
Odpowiedz !!!
Ja jako 13 latek przeżyłwm powstanie. Zginął mój braciszek przedtem zabili mi ojca. Co trochę na ulicach przed powstaniem też Niemcy rozstrzeliwali Polaków na Postrach i aresztowali i ludzie ginęli bez śladu. Każdy wieczór to był a chwila godziny policyjnej i odliczanie czy wszyscy się zbiorą cała rodzina. Nikt z Warszawiaków nie zdawał sobie sprawy jak Podli są Sowieci, że będą czekali i ułatwiali Niemcom masowe morderstwa. Parę samolotów niemieckich Stukasów z Okęcia niszczyło Warszawę.A sowieckie samoloty o parędziesia km im nie przeszkadzały. A Sowieccy żółnierze pod Wawrem czekali aż zniszczą Warszawę
Ludzie po czterech latach chcieli czując o krok tę wolność okazało się drugą niewolę chcieli się oswobodzić.
Tu nie miejsce na szczegółową dyskusję o tragedii Powstania. Napisałem kiedyś wierszo tych setkach dni i nocy okupacyjnej Warszawy.
Godzina policyjna
Codzień wieczór serca ściska
- matek polskich - jedna myśl:
„przed godziną policyjną,
czy powrócą wszyscy - dziś”?
Już nadeszła - szybkich kroków,
jeszcze echo w murach drży.
„Siadaj synku” - wszyscy razem.
Już zastygły łzy.
Ukojenie - ale gdzieś ,
wśród sąsiadów idzie wieść
„nie powrócił” - syn,brat, mąż.
Tli się nić nadzieji - wciąż.,
„wróci, kiedy dzień się zbudzi,
przenocuje gdzieś u ludzi”.
Gdy nocą nadchodzą sny,
że łomoce coś u drzwi,
że kolbami i że łapą
walą,wrzeszczą „ tu gestapo”.
To nie mara , to nie sen,
- okupacji noc i dzień.
A te noce gdy sowieci bombardowali Warszawę pod okupacją niemiecką . Nie obiekty wojskowe tylko "pa wsiem" !!! To napisałem tak:
Jak trwoga to do Boga
W piwnicy stłoczeni staliśmy.
Szmer modlitw półgłosem szeptanych.
Pytania czy okna otwarte?
I bombowce już lecą. Na rany
Chrystusa i mękę - błagamy.
I Zdrowaś Maryjo - nas ratuj !
Modlitwy - pod sam strop ceglany.
Wybuchy bomb coraz bliżej.
I modlitw głos - wznosi się wyżej.
I huk bomb świdruje nam w uszach,
A po chwili się od nas oddala.
I głos modlitw - już tylko szeptanych,
Ale znów leci następna fala.
Huk motorów nad nami potężny.
I bomby znów bliżej.
Wciąż głośniej Się modlą do Boga Wszechmocy
Wszyscy - nie ma niewierzących,
Wiele razy - każdej takiej nocy.
A takich nocy sto i więcej
i wciąż do Boga wzniesione ręce.
Może zrozumiesz co to było PowatAANIE !!pOZDRO
-
@kelkeszos
Nie mogę się z Panem zgodzić. Z militarnego punktu widzenia Powstanie było Niemcom szalenie nie na rękę. Ich priorytetem było zatrzymać Sowietów na lini Wisły i nie dopuścić do odcięcia sił HG "Mitte" na prawym brzegu rzeki. Nie sądzę by chcieli przy tej niebezpiecznej sytuacji na froncie totalnie zniszczyć Warszawę w imię ideologicznych celów. Nawet gdyby Warszawa ucierpiała później w czasie Sowieckiego szturmu (do którego zapewne by nie doszło bo planowali raczej obejście miasta) lub niemieckiego odwrotu to moim zdaniem na pewno nie na tą skalę co w rzeczywistości.2010-07-28 22:13
Ta refleksja bynajmniej nie zmniejsza ani nie usprawiedliwia ogromu zbrodni dokonanych przez Niemców w Warszawie. Nigdy nie oceniłbym tego w ten sposób.
-
@Jerzy Przystawa
nIEZUPEŁNIE MASZ RACJĘ. HITLER PRZYPOMNIAŁ SOBIE O BRATERSTWIE BRONI Z 1939R ZE STALINEM, A POLACY o NIM ZAPOMNIELI. a ALIANCI NAS OLALI.2010-07-28 22:14
Pozdro
-
@Autor
Po pierwsze dziwię się, że jeszcze przed uroczystościami, są one nazywane cepeliadą, byłem dziś w Muzeum PW i takowej nigdzie nie widziałem. Oczywiście nie powinno się przesładzać ani infantylizować, ale naprawdę bardzo często jest podkreślany tragizm, "hekatomba" mieszkańców ówczesnej Warszawy. Nie chcę w tej chwili podejmować dyskusji co do słuszności bądź też nie wybuchu Powstania, lecz pisanie o nim w kategoriach, że "mieszkańców nikt nie pytał" jest nieco chybione. Przecież chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę, iż byli ludzie co to kwestionowali, ale jednak brali w tym udział, powstańcy mieli swoje rodziny, więc to nie było tak, że przyszła grupa fanatycznych bojowników i terrorem narzuciła swoją wolę. Nie przekładałbym dzisiejszych nawyków, stylu życia do ówczesnych, bo tak by wyglądało, że AK powinno było zamówić szeroko zakrojone badania sondażowe (razem z prognozą) na temat tego co uważa warszawska opinia publiczna - oczywiście sam teraz trywializuję, ale do tego według mnie prowadzą tego typu dywagacje2010-07-28 22:17
-
@klkak
Fantasmagorie? A dlaczego? A kiedy ma wybuchnąć powstanie - jeśli w ogóle - jak nie wtedy,kiedy pobity na Froncie Wschodnim wróg wycofuje się, przez Warszawę ciągną oddziały pobitych wojsk, a Sowieci dochodzą do Wisły? A jaki, poza szaleństwem Hitlera, był racjonalny powód, żeby zrównać z ziemią Warszawę?2010-07-28 22:36
Jerzy Przystawa
www.jow.pl
-
@Maciej Konarski
Powstanie Warszawskie miało polityczny i militarny sens. A jaki był polityczny i militarny sens ataku polskiego na Monte Cassino?2010-07-28 22:39
Jerzy Przystawa
www.jow.pl
-
@Paulo
"Po pierwsze dziwię się, że jeszcze przed uroczystościami, są one nazywane cepeliadą, byłem dziś w Muzeum PW i takowej nigdzie nie widziałem"2010-07-28 22:45
Miałem na myśli (jTrammer pewnie też) raczej to co się od kilku lat dzieje wokół pamięci o powstaniu. Nie te konkretne obchody z 2010 r. Jeśli chodzi o Muzeum PW to jest akurat bardzo udaną i sprawną instytucją, choć o cywilach i ich gehennie mogliby moim zdaniem nieco więcej tam powiedzieć.
"naprawdę bardzo często jest podkreślany tragizm, "hekatomba" mieszkańców ówczesnej Warszawy"
Owszem, są książki, co rok kwiaty i znicze pod pomnikiem ofiar rzezi Woli, czy setkami miejsc pamięci. Tyle, że przechodzi to dość niepostrzeżenie w popkulturowej papce o której pisałem ja i inni.
"Nie chcę w tej chwili podejmować dyskusji co do słuszności bądź też nie wybuchu Powstania, lecz pisanie o nim w kategoriach, że "mieszkańców nikt nie pytał" jest nieco chybione"
Może to był nie najszczęśliwszy chwyt retoryczny. Chciałem jednak w ten sposób powiedzieć, że KG AK podjęła się szalenie ryzykownego hazardu, w którym zastawiono milionowe miasto. Wiem - przywódcy, zwłaszcza w czasie wojny, muszą podejmować trudne i ryzykowne decyzje. Ale tą podjęto dość nierozważnie, zwłaszcza biorąc pod uwagę rozmiary ryzyka.
-
@Jerzy Przystawa
Idąc tym tropem doszlibyśmy zapewne na końcu do konkluzji, że już w 1939 r. nie trzeba było walczyć, tylko kapitulować jak Czesi.2010-07-28 23:00
Ale skoro Pan pyta... Zasadnicza różnica pomiędzy Monte Cassino, a Powstaniem Warszawskim polega na tym, że Anders nie stawiał na szali istnienia milionowego miasta, polskiego zresztą. Upraszczając do bólu powiem, że:
a) Monte Cassino było "uczciwą" żołnierską walką. Nie skończyło się rzezią bezbronnych.
b) Żołnierze, których posłał do boju Anders wiedzieli na co się piszą. Byli żołnierzami, w dużej mierze ochotnikami jak brat mojego dziadka, którzy przeszedł całą Europę i część Bliskiego Wschodu by trafić do Brygady Karpackiej.
c) Byliśmy we Włoszech częścią sił alianckich. Powstanie to już z kolei pomysł autorski.
d) Anders miał o niebo większe perspektywy zwycięstwa niż Bór-Komorowski.
Ergo, nawet jeżeli politycznie/strategicznie nie MC nie przyniosło wiele polskiej sprawie to konsekwencje nie były tak tragiczne jak w Warszawie. I najważniejsze - tam jednak wygraliśmy bitwę.
-
@Maciej Konarski
Gdybanie jest ciężkie, ale jednak są pewne tropy. Ogromnej ilości zniszczeń Niemcy dokonali po kapitulacji - wbrew wszelkiej logice i sytuacji. Zużyli ogromne środki, których brakowało oddziałom frontowym - na niszczenie pustego miasta, pozbawionego już jakiegokolwiek militarnego znaczenia. Ten szał zniszczenia to zupełny nonsens.2010-07-28 23:34
Teza przeciwników Powstania, których motywy są dla mnie zrozumiałe, ma niestety jedną logiczną konsekwencję - wynika z niej mianowicie, że Hitler, a zwłaszcza Himmler nie mieli zamiaru niszczyć miasta i mordować jego mieszkańców i dopiero pod wpływem wybuchu zmienili swoje zamysły. No to musi budzić wątpliwości.
Jestem przekonany, że skoro do końca realizowano plan mordowania Żydów, wbrew wszelkiej logice sytuacji, to wobec Stolicy też mógł istnieć zamiar - "ostatecznego rozwiązania" kwestii Warszawy raz na zawsze, bez oglądania się na konsekwencje, logikę sytuacji, koszty, a już najmniej na racje "podludzi".
A co do interesów strategicznych - o co byśmy Rosjan nie posądzali - to jednak impet ich ofensywy obiektywnie słabł, a nad Narwia to ponieśli nawet ciężka klęskę. Powstanie było pretekstem do wstrzymania wszelkich działań ofensywnych - co było Niemcom na rękę, tak że ich zapał i okrucieństwo w tłumieniu Powstania nie miały uzasadnienia militarnego, poza pierwszymi dniami, kiedy musieli zdobyć Wolę dla otwarcia ważnej trasy zachód - wschód.
Ale co do jednego zgoda - choć łatwo to mówić z naszej perspektywy - działania AK winny się raczej podówczas koncentrować na zachowaniu biologiczno - materialnej substancji narodu, choć jednak chyba przeceniamy wpływ jaki kierownictwo AK miało na bieg wydarzeń.
-
@Jerzy Przystawa
"Powstanie Warszawskie miało polityczny i militarny sens. A jaki był polityczny i militarny sens ataku polskiego na Monte Cassino?"2010-07-29 09:24
Ogólnie rzecz biorąc, cała II wojna światowa nie miała dla nas ani politycznego ani militarnego sensu.
-
autor
Wojna to nic zabawnego, nic romantycznego a jednak towarzyszy ludzkości od początku jej istnienia i nic nie wskazuje na to, by towarzyszyć przestała.2010-07-29 09:33
Historię można przedstawiać ciekawie i można nudnie. Jeśli chcemy by młodzi ludzie poznawali historię, musimy uczyć jej w sposób który do nauki zachęca a nie zniechęca. Ma w tym zachęcaniu swój udział i historia na żywo - te wszystkie bractwa rycerskie, kompanie szlacheckie czy grupy rekonstrukcyjne.
Nie widzę w tym nic złego.
-
Komentarz z lubczasopisma: Forum 2010
Autor
To ważna dyskusja. Oczywiście Powstanie Warszawskie ma wiele twarzy i wiele lekcji ciagle z neigo wyciągamy. Nie zgadzam sie jednak, że popkulturowa papka zalewa rozmowe o sensie Powstania. Dzięki temu, ze twórcy MPW znaleźli język do komunikacji z bardzo róznymi odbiorcami ten temat żyje. I wywołuje emocje i dyskusje. Takie i inne. Nie przestaniemy się spierać o to, czy warto było. Bo to spór, którego nie da się rozstrzgnąć. Ale twórcy MPW powiedzieli o Powstaniu cos świeżego, Coś, co jest ważnym przekazem. Tam walczono o wolność. Na dwa miesiące tworzono wolne państwo. Tworzono insytucje. Too jest opowieść o tym, jak ważna jest wolność. Jak bardzo musimy o nia dbać, by znów jej nie stracić. To nie o tym, żezawsze musimy przelewac krew. To o tym, co trzeba dziś robić, by tej krwi nie przelewać2010-07-29 10:06
-
Autorze
A miało być śmiesznie lub romantycznie.2010-07-29 11:08
Po takie emocje udaj się bracie na randkę.
-
@Sówka55
Rozumiem Pani punkt widzenia i Pani argumenty. Moi rodzice w trakcie Powstania tez byli w Warszawie. Niemniej kontrast między zabawą cepeliad "odtwarzających" sceny powstańcze, a rzeczywistością Powstania jest tak potworny, ze stanowi szerzenie duchowej nieprawdy o Powstaniu.Młodym powstańcza walka może się wydać zabawowa, łatwa i przyjemna - zwłaszcza że nikt w trakcie tych zabaw nie ginie i nawet draśnięć nie ma. Poza tym, jeśli chodzi o szerzenie wiedzy o historii taką metodą, to dlaczego nie odtwarzać cepeliadowo Treblinki czy Bełżca albo obław NKWD i UB koło Augustowa czy rzezi całych wsi np Wanaty, Cecylówka itd? Tak że przy całym szacunku dla Pani i dla Pani poglądów, pozostanę przy swoim stanowisku - nieprzekonany.Czyli: Szacunek, zaduma, pamięć - tak; cepeliady - nie.Ale oczywiście to mój pogląd, nikomu cepeliad, nawet gdybym był władzą, bym nie zabraniał.2010-07-29 11:20
-
@Paulo
Użyłem słowa cepeliada na podstawie tego, co widziałem w latach poprzednich. Chodzi mi o odtwarzanie fragmentów walk w różnych rejonach miasta, a nie o każdy przejaw obchodzenia rocznicy Powstania - np składanie kwiatów, spotkania, wspominanie itd Pomimo mego poglądu, ze takie cepeliady niszczą prawdę o Powstaniu, nawet gdybym był władzą, nikomu bym ich nie zabraniał.2010-07-29 11:27
-
@Paulo
Brawo ! B.słuszne uwagi.2010-07-29 11:35
Pozdrawiam
-
@Igor Janke
Wolność jest ważna. Powstanie jest niesłychanym wydarzeniem w dziejach Polski.MPW jest potrzebną i udaną instytucją. Ale to wszystko nie zmienia faktu, ze prawda też jest ważna. Cepeliadowe "odtwarzanie" walk ulicznych (nie wiem, kto to organizuje, może nie MPW, widziałem to w latach poprzednich)nie odtwarza i nie pokazuje Powstania, wręcz w miejsce prawdy o nim prezentuje coś całkiem innego. W moim domu bez przerwy, gdy byłem mały, rozmawiano o Powstaniu. To nie było bezpieczne latanie z atrapami broni po czystym pełnym kawiarni mieście. Kontrast miedzy cepeliadami a rzeczywistością powstania jest niewyobrażalny.2010-07-29 11:37
-
@Sówka55
Pan iTrammer i ludzi2010-07-29 12:01
-
wśród wielu Polaków panuje przekonanie że Warszawę zniszczyli wyłącznie Polacy
czyli w świadomości społecznej jest tak:2010-07-29 12:03
1. Warszawę zniszczono wyłącznie W TRAKCIE Powstania czyli gdyby nie Powstanie Warszawa byłaby takim samym miastem jak była przed wojną
2. Gdyby nie Polacy a raczej ich "oszalały patriotyzm" jak to się dziś nazywa biedni Niemcy nie musieliby robić tego wszystkiego co robili.
Co prawda kiedyś czytałem ponad 1/3 miasta była już ruiną PRZED wybuchem Powstania (bombardowania we wrześniu 1939, getto) a resztę zniszczeń dokonano PO jego upadku ale kto wie? Więc może to Polacy a nie Niemcy wysadzali budynki i burzyli miasto?
Zawsze mi się wydawało że podział na ofiarę i oprawcę jest czytelny zwłaszcza w odniesieniu do IIWW. Ale może powinniśmy zrewidować te poglądy? Tak analogicznie - może ofiara gwałtu będzie sama winna gwałtu, bo się za bardzo umalowała, za bardzo wyrywała sprawcy i za bardzo krzyczała? Może to ku temu ma zmierzać?
-
Wszyscy
Chcę być dobrze zrozumiany. Dzięki rodzicom rozumiem niesłychaną wielkość Powstania - choć przyniosło narodowi także niesłychaną klęskę i tragedię.Po pięciu latach krwawej łaźni urządzonej Polsce, łapaniu ludzi na ulicach jak zwierząt, roztrzeliwaniu, poniżaniu, nasze Łazienki "nur fuer Deutsche", Liceum Batorego odwiecznym niemieckim liceum itd itd, wolny człowiek chciał, i musiał, jeśli miał zachować dla siebie szacunek, pokazać Niemcom, że nie jest wszą, ze jak rycerz potrafi walczyć.Powstanie jest poza naszym obecnym życiem z dbałością o zdrówko, to jest inny wymiar, to fatum .Ja nie przeciwko uznawaniu wielkości Powstania, ja przeciwko trywializowaniu tej wielkości przez cepeliady.2010-07-29 12:05
-
@Sówka55
Sorry coś nie tak kliknąłem. Z jTrammer, Pani się raczej nie porozumie. jego obawa że "walka może się wydać zabawowa, łatwa i przyjemna" w połączeniu z "dlaczego nie odtwarzać cepeliadowo Treblinki czy Bełżca albo obław NKWD i UB koło Augustowa czy rzezi całych wsi np Wanaty, Cecylówka itd?" pokazuje, że jego zdaniem w ogóle o wojnie nie można mówić, bo albo się jest fałszerzem albo cierpiętnikiem. Tym ludziom do głowy nie przyjdzie, że wojna z całym okrucieństwem to normalna, wielowymiarowa część życia, co ma wiele obliczy, w tym zarówno bohaterskie, martyrologiczne ale czasem też np. błazeńskie, a ludzie nie są idiotami nie odróżniającymi son et lumiere od2010-07-29 12:14
rzeczywistości.
ukłony
-
@Bajbars
Przychodzi mi do głowy wszystko, co Pan pisze w tekście dla Pani Sówki 55 i myślę podobnie. Niemniej czy nie mogę mieć swego wyobrażenia, jakie wspominanie Powstania byłoby dla mnie odpowiednie? Czy czcząc i upamiętniając musimy fałszować?Jeżeli całkiem nie mam racji, to dlaczego nie odtwarzamy cepeliadowo drogi do komór gazowych? Czujemy, ze takie czczenie byłoby niestosowne. O wojnie mówię, więc nie uważam, ze nie można mówić.Mówię przeżywając, proszę zwrócić uwagę na komentarz "Wszyscy" z godz 12:05.2010-07-29 12:27
-
To b. wygodna postawa: rozpatrywać przeszłość przy wiedzy dzsiejszej
przy znajomości skutków. Zresztą dość modna, jeśli chodzi o rezerwę wobec PW.2010-07-29 12:53
1. a)Czy przyjmując taką postawę, nie usprawiedliwiamy zbrodni niemieckich? Rozgniewaliśmy Niemców, więc słusznie zostaliśmy ukarani? Słusznie, no może przesadnie bo Hitler to zbrodniarz, ale - zakładamy idąc dalej tym rozumowaniem - wszak nie aż taki by spalić miasto i rozstrzelać mnóstwo mieszkańców nie będąc sprowokowanym.
1 b)Zbrodnie te nie były niezbędne by odzyskać panowanie nad terenem (dokonywano je na terenie odzyskanym, większa pretensję do powstańców możemy mieć o bombardowania, ale to się dzieje prawie zawsze przy działaniach wojennych, czyż alianci nie zbombardowali np. francuskiego Caen), uzyskać korzyści taktyczne. A jeśli będziemy rozważać czy były wchodzimy w usprawiedliwianie zbrodni.
1 c) Zbrodnie były bez precedensu (zniszczenie opróżnionego miasta przy wymordowaniu części mieszkańców i wywiezieniu reszty), podczas gdy powstania nie - powstanie wieleńskie, lwowskie, działania przy zajęciu przez Sowietów Lublina. Przy tych niewarszawskich działaniach przy wypieraniu Niemców z miast, zawsze AK "pomagała" Armia czerwona (aresztując po tym dowództwo i oficerów, ale to władze AK miały wliczone w ryzyko).
1d) Normą więc była "pomoc" sowiecka, ale nawet gdy to odpadnie ja osobiście nie znajduję usprawiedliwienia dla zbrodni niemieckich.
2. Czy brak powstania pozwoliłby uchronić Warszawę od zbrodni hitlerowskich (dziś modniej: nazistowskich, niemniej niemieckich)? W Paryżu miały zostać wysadzone historyczne budowle i tylko sabotowanie rozkazów Hitlera przez ryzykującego (iż go postawią pod murem) generała niemieckiego+powstanie paryskie+pomoc aliantów uratowały Paryż. Najprawdopodobniej Warszawę zaczętoby wysadzać także, a nie byłoby kogoś kto by ryzykował życiem by ją ratować. Najprawdopodobniej doszłoby do walk quasipowstańczych wznieconych przez AL, która udowodniła, ze dla celów propagandowych i dobra Sowietów jest gotowa na wszelkie poświęcenia Polaków.
Ogólnie więc trzeba zauważyć, że Niemcy, a nie powstańcy zburzyli Warszawę.
Tak to widzę, co nie zmienia faktu, że mam też refleksje zupełnie inne, bliżej Autora wpisu. Nie posiadam wiedzy dlaczego podjęto decyzję o wybuchu powstania, (tj. dlaczego tak naprawdę, nie chodzi mi wypisy historyków) i czy nie została ona podjęta z jakichś przyczyn - ogólnie mówiąc - antypolskich.
-
@jTrammer - blogerska tłuszcza
Dlaczego kręcąc "Jak rozpętałem IIwojnę światową" nie wspomniano nawet o Oświęcimiu?2010-07-29 13:11
ukłony
-
@Bajbars
Żeby nie zepsuć komediowej treści tego filmu wspominaniem o tragedii.2010-07-29 13:48
pozostałe notki »
-
2010-07-13 21:33
Somalia - czas ucieka
Najkrwawszy od 12 lat zamach terrorystyczny w Afryce po raz kolejny udowadnia, iż Somalia staje się powoli największym rozsadnikiem islamskiego terroryzmu w regionie. Pytanie teraz, kiedy efekty tego zjawiska namacalnie odczują państwa Zachodu. W niedzielną noc, w momencie gdy...
komentarze (0) -
2010-07-12 17:26
Łysiak, czyli o zmarnowanym talencie
Dziś będzie z innej, zupełnie nie związanej ze stosunkami międzynarodowymi beczki. Ostatni weekend poświęciłem mianowicie na lekturę „Empirowego pasjansa” autorstwa Waldemara Łysiaka. Pierwsze wydanie tej książki znalazłem niedawno w mokotowskim antykwariacie....
komentarze (10) -
2010-06-08 21:11
Inne oblicze mundialu
Władze RPA przekonują obywateli, że goszczenie piłkarskich mistrzostw świata odmieni oblicze kraju. Dziesiątkom tysięcy Południowych Afrykańczyków organizatorzy mundialu przewrócili jednak życie do góry nogami. W imię komfortu zagranicznych gości rzecz jasna....
komentarze (0)
piszę w lubczasopismach »
-
2010-07-28 20:13
-
2010-07-12 23:48
-
2010-07-12 17:51
moje ostatnie komentarze »
-
Idąc tym tropem doszlibyśmy zapewne na końcu do konkluzji, że już w 1939 r. nie trzeba było...
2010-07-28 23:00
-
"Po pierwsze dziwię się, że jeszcze przed uroczystościami, są one nazywane cepeliadą,...
2010-07-28 22:45
-
Nie mogę się z Panem zgodzić. Z militarnego punktu widzenia Powstanie było Niemcom szalenie...
2010-07-28 22:13
-
"Na gruzach i z łez może - ma powstać COŚ DOBREGO! I nie chcę słyszeć, że to naiwne,...
2010-07-28 21:59
-
A może zamiast jednego Herberta wołającego na puszczy mielibyśmy ich wtedy kilku, kilkunastu?...
2010-07-28 21:31
ostatnie notki »
-
Powstanie warszawskie – nic zabawnego, nic romantycznego
2010-07-28 20:01
-
Somalia - czas ucieka
2010-07-13 21:33
-
Łysiak, czyli o zmarnowanym talencie
2010-07-12 17:26
-
Inne oblicze mundialu
2010-06-08 21:11
-
Watykański kozioł ofiarny
2010-06-01 20:23
najpopularniejsze notki »
-
Powstanie warszawskie – nic zabawnego, nic romantycznego
komentarze: 42
-
Łysiak, czyli o zmarnowanym talencie
komentarze: 10
-
Watykański kozioł ofiarny
komentarze: 2
aktywne dyskusje »
-
Powstanie warszawskie – nic zabawnego, nic romantycznego
komentarze: 42ostatnio: jTrammer - blogerska tłuszcza
-
Łysiak, czyli o zmarnowanym talencie
komentarze: 10ostatnio: Miki
-
Watykański kozioł ofiarny
komentarze: 2ostatnio: Maciej Konarski
-
Spokój cmentarza
komentarze: 2ostatnio: Maciej Konarski
-
RPA przegląda się w lustrze
komentarze: 5ostatnio: Maciej Konarski
moje tagi »
ulubione blogi »
- Zdzislaw Sztorm 121 2800
- Piotr Wołejko 374 1758
- Patryk Gorgol 190 358
- Maciej Eckardt 251 241


komentarze (42) skomentuj
notka w lubczasopiśmie: Forum 2010